paradise10
paradise10.blog.interia.pl
Notki
2012-01-21
 I tak po cichu przyznaję, że mi się tam podoba. Podoba mi się charakter tej pracy: to, że nie dzwoni non-stop telefon i nie absorbuje, dzięki czemu możesz spokojnie robić co trzeba. To, że można normalnie i po ludzku bez jakiegoś ogromnego pośpiechu zjeść śniadanie, że pogadać tak zwyczajnie z współpracownikami. Fajne jest to, że nie słyszę zbyt wielu narzekaczy psujących nawet najlepsze nastawienie do dnia i życia ogólnie. Podoba mi się to co robię, bo akurat na tej działce co ją dostałam to się trochę znam. I nie przeraża, że jest tego dużo, bo nikt nie stoi nad Tobą i nie pogania. Masz się wyrobić na czas, sam ustalasz tempo pracy. I lubię tę ciszę ….skupić się można i usłyszeć wiadomości z radia, które gdzieś tam w kącie cicho przygrywa i nowe fakty zapodaje. Nie chcę idealizować, wręcz się boję, bo tak długo czekałam na pracę, w której będzie mi dobrze….boje się nawet głośno wypowiedzieć, że lubię, że podoba mi się, że fajnie jest…boję się, żeby nie zapeszyć.

Mały za tydzień ma zabieg. Całe szczęście, że w prywatnej klinice i że po zabiegu będziemy mogli wrócić do domu, a nie dla zasad nf.- odbębnić trzy dni w szpitalu, żeby się zrefundowało…Nie wiem jak ja to zniosę. On nie lubi lekarzy i dlatego będę chciała zostać z nim dopóki nie zacznie działać znieczulenie, ale nie wiem, czy mi lekarze pozwolą. Wiem, że sam zabieg potrwa około 30-40 minut, ale wiem, że to będzie najdłuższe pół godziny jakie jest możliwe. Czy dam radę, czy nie będę ryczeć, czy nie zemdleję? Nie! Muszę być silna, żeby Kubuś wiedział, że nic się złego nie dzieje, żeby mu pokazać, że wszystko jest w porządku. A po wybudzeniu będzie miał gips i tak przez najbliższych parę tygodni. Trzeba będzie się na nowo zorganizować, żeby mógł choć w wózku korzystać ze spacerów. Na szczęście w gipsie tym będzie mógł w miarę możliwości „normalnie” chodzić, bo nie wyobrażam sobie jakbym miała półtoraroczne dziecko unieruchomić na taki czas. I tak pewnie będzie się wkurzał, żeby mu to ściągać. Muszę sobie cały czas powtarzać, że to dla Jego dobra.

Cały czas myślę tylko o tym zabiegu




2011-12-29 Nowy krok w Nowy Rok.....
 Zmieniam pracę. Trzecie miejsce pracy w przeciągu roku, w tym sześć miesięcy bezrobocia. Niezły bilans, nie ma co…
Mam nadzieję, że to będzie ta, w której osiądę na stałe. Tu powinny być lepsze perspektywy, choć pensja taka sama jak w ostatniej, to i tak nie można narzekać. Z kołchozu odeszłam w dobrym klimacie i co mnie zdziwiło kierowniczka powiedziała mi, że się wcale nie dziwi, bo dla kogoś takiego jak ja to nie jest dobra praca. Uznałam to za komplement. Wykazała jednym słowem pełne zrozumienie i życzyła powodzenia. Nie wiem na ile w nowej będzie lepiej, ale przynajmniej wracam do księgowości, czyli do czegoś w czym się tyle lat kształciłam, do czegoś co już większość mojego życia zawodowego robiłam. Może tu się łatwiej odnajdę. No i przede wszystkim- tam nie ma takich zaległości, tam ich prawie wcale nie ma. Miłe zaskoczenie po rozmowie z przełożonym, dobre wrażenie. Chcę wierzyć, że tu będzie ważny człowiek, nie tylko wyniki, że choć w małym stopniu będą widoczne efekty mojej pracy, które nie zginą jak igła w stogu siana. Cholernie ciężko się pracuje, gdy sam człowiek nie widzi rezultatów swoich żmudnych, mozolnych czynności. Teraz odpoczywam na urlopie do 2 stycznia i ruszam po Nowym Roku z nową wiarą, nowym nastawieniem w nowe obowiązki. Staram się nie idealizować, bo jak mówi powiedzenie: ”wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Jednakże, bardzo chcę wierzyć, ze to na ten telefon czekałam taki szmat czasu……….

2011-11-19 Wiem, że mogłoby być gorzej, ale czy nie może być lepiej…….?????????????
 „Czekasz na tę jedną chwile, serce jak szalone bije….”

Czekałam na pracę prawie sześć miesięcy. Nie rozstawałam się z telefonem, bo może akurat zadzwonić potencjalny pracodawca. Miałam plany znaleźć pracę, w której będę mogla zapuścić korzenie. Osiąść i po jakichś dwóch latach pomyśleć o rodzeństwie dla Kubusia. Chciałam mieć ugruntowaną pozycję zawodową zanim...zdecyduję się na drugiego brzdąca. Chciałabym móc tam spokojnie wrócić i spędzić czas do emerytury…Pewnie głupia jestem, ale tak chciałam, tak myślałam, że będzie. Nie oczekiwałam kokosów, tylko bezpiecznej, spokojniejszej pracy. No cóż marzenia można mieć. Chciałam się zakotwiczyć przed 35 rokiem życia. W ilu ofertach pracy jest napisane” preferowany wiek do 35 lat”, więc stwierdziłam, że na znalezienie tej ostatniej pracy jest odpowiedni czas.
A tu co zmieni człowiek pracę, to jeszcze większe bagno i syf.
Aż strach pomyśleć, jaka mogłaby być następna. Choć czy może być gorzej….
Pewnie tak, bo wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Mały chory. Zaczęło się od gorączki, która nie przechodziła, mimo podawania leków przeciwgorączkowych, wiec zdecydowaliśmy z lekarzem że czas na antybiotyk, bo mały cierpi. Z wielkiego smakosza stał się niejadkiem i do tego jeszcze wyszła mu opryszczka. Dziś po kontroli okazało się, że przyczyną niejedzenia i napadów płaczu jest zapalenie dziąseł. No i zaczynamy walkę. Pewnie ja mu tego wirusa opryszczki przekazałam, bo mąż w życiu zimna nie miałKubuś cierpi strasznie i najchętniej przyjmowałby tylko pokarmy płynne. Mój mały smakosz nie może gryźć. Serce się kroi. A jak mi się kroiło, kiedy w tygodniu ja musiałam iść do pracy, zostawić go na cały dzień płaczącego, z gorączką i bólami i iść grzebać w tych syfach z 2002 roku((Mam nadzieję, że leki do pędzlowania szybko spowodują poprawę. Dzięki naszej pani doktor wiemy co i jak. Cud kobieta- choć mieszka ponad 20 km od nas to jest dla nas zawsze dostępna.

Na ostatniej wizycie u ortopedy okazało się, że naszemu doktorkowi nie podoba się lewa stópka Kuby i nie wykluczone, że jednak czeka go zabieg na to ścięgno. Po to, żeby mógł spokojnie ustawiać stopę w pozycji 90 stopni, a nie tak jak teraz, kiedy to ścięgno jak bardzo napięte. Dowiemy się w grudniu czy faktycznie będzie kwalifikowany do zabiegu. I pomyśleć, że do tej pory wszystko szło tak dobrze. Jeśli zabieg będzie konieczny, zrobimy go prywatnie, z wielu powodów, choćby z tego, że w klinice będzie musiał spędzić tylko kilka godzin a nie jak w szpitalu około3 dni. Chociaż zabieg jest tylko 20 minutowy, to zawsze to zabieg, zawsze to narkoza i dlatego mam ciarki jak o tym myślę. Mam cichą nadzieję, że w grudniu usłyszymy, że nacinanie ścięgna nie jest konieczne.





2011-10-30 Mi nigdy nie dogodzi???
Mam pracę. Powinnam krzyczeć "hurra!". Na razie o żadnym hurrra, nie może być mowy. Z wielu powodów. To znowu zastępstwo. Nie wiadomo jak długo potrwa i czym sie zakończy. Administracja publiczna, czyli coś co wielu ludziom się wydaje, że to miejsce gdzie nic się nie robi, gdzie urzędnicy tylko kawę piją, gdzie kończy się pracę o 15, czy 15:30 i ma sie wszystko gdzieś. Pewnie w niektórych referatach tak jest, ale nie tam gdzie znowu trafiłam. Tam gdzie jest bepieczna, ciepła, mało wymagająca i małostraesująca posadka stanowisk asą obsadzone przez znajomków kadry zarządzającej. Tam się nie trafia tak poprostu.  Moje stanowisko jak dotychczas obciąża psychicznie mój umysł, jest to mało wdzięczna praca z dłużnikami głównie. Nie da sie, a może ja nie umiem wyjśc i o niej nie myśleć. Biurokracja i stosy papierów przerażają swym ogromem. Współpracownicy dziwni, bardzo zdystansowani, rzeczy nowych, do nauczenia bardzo dużo i żeby jeszcze był czas, żeby ktoś mnie w to wprowadził. Staram się jak mogę, bo chcę pracować, choć się tam nie bardzo widzę, to nie mam w tej chwili nic innego. Muszę się wdrożyć, bo tej kasy nie wysiedzę w domu, a mam już dość wegetacji. Dużo by pisać.....
Jestem w pracy, średnio sobie radzę i myślę, że chciałabym do domu do dziecka. Siedziałam w domu, to chciałam do pracy...no i nie dogodzisz!!!!!!
2011-10-16 jesiennie.........
Nadzieja miała być krzepiąca, a okazuje się trująca. Nic tak nie frustruje jak rzucane krótko:”Zadzwonimy do Pani”. Nikt już nie ma cywilnej odwagi powiedzieć” Szukamy kogoś innego”. Przynajmniej człowiek wie na czym stoi.
I trzeba będzie chyba pójść na kase do marketu. Wrócić do punktu wyjścia, jak dziesięć lat temu, kiedy zarabiałam pieniądze na studia.
Nerwowa, płaczliwa, czasami obojętna, załamana. Chcę do ludzi…
Sama ze sobą już wytrzymać nie umiem….a co dopiero…
 

<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
O mnie
paradise10
Kraków
Słówko o mnie
Jestem zodiakalnym skorpionem, pracuję, piszę wiersze, kocham moich bliskich, dążę do realizacji marzeń...
Zobacz mój profil
Statystyki
Przejazdem byli i tu trafili-
 
50299
Swoje słowo zostawili
 
4305
Do księgi gości się wpisali
 
16625
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
1730
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
4835
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Zobacz serwisy INTERIA.PL